Jeżeli to co widać na zdjęciu okazało by się prawdą, to może wiadomość na stroju Jokera ma głębsze znaczenie.
Co jeśli Robin był pośmiewiskiem w Gotham, albo sam Bruce Wayne w jakiś sposób się z niego śmiał bądź nim gardził (jednak jest to chyba bardzo mało prawdopodobne)? Może to traumatyczne wydarzenie zmieniło Robina w Jokera, bądź sprawiło, że Robin stał się Jokerem numer 2, jeśli Batman już w jakiś sposób pozbył się oryginału, bo przecież w trailerze stwierdził, że w Gotham zostali już sami dobrzy ludzie.
A wiadomość "Joke's on you" oznacza, że teraz to Joker (Ex-Robin) niszczy życie Batmanowi. Teraz to on rządzi Gotham. Teraz on terroryzuje innych, a Batman może tylko stać i się patrzeć, ponieważ nie zabija swoich wrogów, tym bardziej swojej rodziny, tym bardziej tych, których sam stworzył. Teraz Joker jest jego osobistym błędem, jego odpowiedzialnością. I nie może z tym nic zrobić.
Gdyby taka historia pojawiła się w filmie, mocno wstrząsnęło by to publicznością, niektórzy mogli by się oburzyć tak drastyczną zmianą genezy Jokera.
A gdyby iść dalej tym tokiem myślenia i wziąć pod uwagę piosenkę Harley Quinn z trailera Suicide Squad, w której śpiewa, że nie zdała sobie sprawy, że ten żart był z niej, też jakoś się wpasowuje w to całe myślenie "kto z kogo się śmieje".
Dodatek numer 1:
Emocje opadły, nowe myśli się pojawiają.
Może jednak cały ten pomysł ze zmianą Robina z Jokerem nie był by czymś aż tak zawrotnym. Też fakt, że Batman stworzył złoczyńcę.
Po prostu nie myślałem wcześniej o Jasonie Toddzie. Był on Robinem. Było traumatyczne przeżycie, Joker pobił go na śmierć łomem. Jason potem wrócił jako przeciwnik Batmana "Red Hood". A w niektórych historiach, zanim Joker stał się Jokerem bywał Red Hoodem, bądź członkiem gangu Red Hooda. Wychodzi tak naprawdę na to, że wszystko się nakłada i aż tak dużo nowości by nie było. Co nie znaczy, że żadnych. Jest fakt, że Robin stałby się Jokerem, największy przyjaciel - największym wrogiem. Nie znaczy to też, że nie było by ciekawie. Taka historia, takie emocje, dobrze zagrane i przedstawione, może ich efektem byłby Oscar. Patrząc, na fakt, że Oscara w zeszłym roku zdobył Birdman, może świat jest już gotowy na coś takiego.

Jeśli mam być szczera, to powiem Ci, że nie wiem, co tak naprawdę urzeka mnie w Twoich teoriach i toku myślenia, ale czuję, że mogą stać się prawdziwe lub są.
OdpowiedzUsuńI to zachęca mnie do dłuższej refleksji nad pewnym tematem, ponieważ zaczynasz jakiś temat, wyjaśniasz i zagłębiasz się w niego coraz bardziej, ale końcówkę zostawiasz innym. Podoba mi się Twój sposób patrzenia na świat i niektóre kwestie ;)
Bardzo dziękuję za tak dobre słowa :)
Usuń