niedziela, 8 listopada 2015

SZYBKA NOTKA #18 - Flash 2x03-05

Ostatnie trzy odcinki były bardzo ciekawe. Dużo się działo, dużo się pozmieniało, dużo nowych postaci się pojawiło i oczywiście, jak to już w takich serialach bywa, było dużo easter eggów i odniesień do innych bohaterów z DC Comics.
Pierwszą nową postacią jest nowy F.I.R.E.S.T.O.R.M. - Jefferson Jackson, młody futbolista z aspiracjami zniszczonymi przez wybuch akceleratora. A po co nowy Firestorm? Ponieważ okazało się, że profesor Stein nie może istnieć bez swojej drugiej połówki i upadł na ziemie, paląc się na niebiesko. Jak wszystko inne, kolor tutaj nie jest przypadkiem. Istnieje postać, która ma te same moce co Firestorm, ale jest zła i pali się na niebiesko - Deathstorm. Ale raczej nie zawita on w serialu, jest to co najwyżej kolejny easter egg.
Na miejsce Ronniego potrzebny był nowy kandydat. Było dwóch, jeden oczywiście stał się zły, drugi był niechętny ale jednak zmienił zdanie i pokonał tego, co stał się zły i wszystko skończyło się dobrze, a Firestorm na końcu odcinka odleciał, by "poznać nowe umiejętności", których profesor Stein z Ronniem nie zdążyli się nauczyć. Prawdopodobnie chodzi o jedną z głównych mocy komiksowej wersji Firestorma - transmutacja materii. Czyli wystarczy, że zna chemiczny wzór na coś i wtedy może rozpocząć zmienianie jednych rzeczy w inne.
Ale się rozpisałem. Spróbuję resztę trochę krócej.
Pierwsza zmiana dotyczyła Kapitana Colda, który obecnie siedzi w więzieniu, ale pewnie szybko się stamtąd wydostanie. (Chociażby korzystając z planu więzienia wytatuowanego na swoim ciele ;) ). Leonard Snart, jak się okazało, jest jednak człowiekiem dobrym.
Kolejną nową postacią jest matka Iris. Która miała nie żyć, ale okazuje się że żyje. Ale okazuje się, że umiera. No i czym byłby Flash bez "nagłych rewelacji" - okazuje się, że Iris ma brata (czyli postać, która w komiksach była bratankiem Iris - kto wie kto to jest, to może się cieszyć, a kto nie wie - to nie będę spoilerował).  A w między czasie, Jay Garrick postanowił, że zostanie na Ziemi-1, ku uciesze Caitlin. Jednak pojawiły się też kolejne osoby z Ziemi-2. Najpierw straszny King Shark, który (zaskoczył nawet mnie), pojawił się znienacka w serialu. Ale pokonał go nie kto inny jak Harrison Wells-2. Który, tak samo jak swój oryginał, jest tajemniczy, i nie wiadomo, czy można mu ufać. Jay na pewno mu nie ufa. Dlaczego więc chce on pokonać Zooma? Ponieważ ten więzi jego córkę (znowu, dla obeznanych w komiksach - możecie się cieszyć, bo ta postać to ma być Jesse Quick, dla reszty - nie będę spoilerował). No i pewnie też dlatego, że to on Zooma stworzył. Póki co postać "Harry'ego" wydaje się być dużo inna od oryginalnego Harrisona Wellsa, co według mnie bardzo ciekawie się ogląda.
W najnowszym odcinku pojawiła się jeszcze jedna postać, ale nie po raz pierwszy, lecz drugi - Kendra Saunders, którą widzieliśmy w finale pierwszego sezonu i zobaczymy jeszcze na pewno dużo razy. Oprócz tego, najnowszy odcinek był jednym z śmieszniejszych, biorąc pod uwagę "randkę w ciemno" z Patty Spivot, ślepego Barry'ego i jak zwykle nabijanie się seriali z samych siebie, wstawiając do scenariusza teksty typu "He is something else" i "He's the smartest man alive". Iris też miała szansę się wykazać, lądując pięknego "headshota" i pomagając w schwytaniu Dr Light. I podczas walki właśnie z nią, Barry nauczył się nowej sztuczki - "Speed Mirage", którą zasugerował mu Harrison Wells-2 i którą znał Harrison Wells-1 (o czym wie Crisco, stąd to dziwne spojrzenie). Na koniec dodam, że oczywiście nie zabrakło odniesienia do innego herosa z kart komiksów DC - Auquamana mieszkającego w Atlantydzie na Ziemi-2. I w końcu Cisco zaakceptował swoje przeznaczenia i otrzymał swoją własną ksywkę - Vibe.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz