sobota, 12 września 2015

RECENZJA #2 - Pierwszy sezon Mr Robot

Bardzo dobry serial, sztuka nowoczesna, wiadomość dla ludzkości, portret ludzkości, wgląd w umysł człowieka, manifest czy może surrealistyczny świat?

Na to pytanie każdy będzie musiał odpowiedzieć sobie sam, po obejrzeniu pierwszego sezonu Mr Robot.


Pierwsza część będzie bez spoilerów, druga część już nie.


Część I

Jestem bardzo zaskoczony. Zaczęło się niewinnie, a skończyło z takim rozmachem, którego nie powstydziła by się nawet Gra o Tron. W połowie serialu byłem trochę zawiedziony, że nie jest to serial o hakowaniu, tak jak zapowiadał to pierwszy odcinek. Bo to jednak jest serial o hakerach. Po bardzo ciekawym pierwszym odcinku oczekiwałem ciekawego serialu, z punktu widzenia informatyka. Ale już w drugim odcinku hakowanie, serwery, komputery i wszystko w tej tematyce odeszło na drugi plan. A na pierwszy weszły postacie. Weszła psychologia tychże postaci. Weszła fabuła. Weszły problemy obecnego świata. I jednak serial okazał się być serialem bardzo dobrym. Także zachęcam, polecam a nawet zalecam wszystkim obejrzenie tego serialu.



Część II

W pierwszym odcinku trochę dało się trochę odczuć klimat Fight Clubu, ale ten wątek wydawał się porzucony, a gdy wszystko wydawało się być normalne, okazało się, że jest wręcz przeciwnie. Wątek psychologiczny wrócił na pierwszy plan. I dobrze. Dzięki temu serial stał się jeszcze ciekawszy.

Cały serial okazał się być czymś więcej niż tylko serialem. Jest to wiadomość dla całego świata, że pora się obudzić. Pora ujrzeć na własne oczy, że nic już nie jest prawdziwe. Całe nasze życie jest sztuczne. Pora na zmiany.

Tuż po zakończeniu ostatniego odcinka postanowiłem spróbować wypisać emocje towarzyszące mi w tamtym momencie.
Były to: głęboka refleksja, chwilowe limbo, zamyślenie, momentalne zdziwienie, konsternacja i uświadomienie. Zachwyt, zazdrość, rewolucja w głowie, świadomość zniszczenia, niepewność kontynuacji, odsunięcie błahostek na drugi plan, a skupienie na rzeczywistości.
Tego dnia długo nie mogłem zasnąć.

I jeszcze ta scena po napisach. Okazało się, jak zawsze, że dla ludzi, którzy de facto rządzą światem, ponieważ rządzą pieniądzem, takie rzeczy to codzienność. Dla nich to tylko gra. Przeciętny, szary człowiek nic ich nie obchodzi. Oni przeczekają każdy krach na giełdzie, każdą rewolucję w państwach drugiego i trzeciego świata, każdy kryzys gospodarczy i ekonomiczny. Przeczekają wszystko bezpiecznie w swoich wielkich posiadłościach, otoczeni murem pieniędzy.
A co mamy zrobić my? To chyba próbuje nam przekazać ten serial. Trzeba podnieść się i stanąć do walki. Trzeba coś zrobić, tak być nie może. Trzeba walczyć z opresją. Nie bez powodu fsociety przypomina grupę anonymous. Ponieważ w "prawdziwym" świecie, to oni próbują walczyć w imię ludzkości. Tak jak serialowa grupa hakerów. I też im się udało. Teraz pora na nas.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz