To dopiero drugi odcinek? Przecież końcówka odcinka sprawiała wrażenie jakby była ostatnim, bądź przedostatnim odcinkiem sezonu. W skrócie - Gotham się rozkręca od samego początku.
Pozwolę sobie w tym momencie zacytować:
"Już niedługo będziesz martwy, a świat ruszy naprzód bez ciebie. Będziesz nikim. Nikt nie zapamięta twojego imienia."
Być może komisarz Essen przepowiedziała przyszłość Jerome'a? Nie dosłownie, ale przecież nikt nie pamięta imienia Jokera. Odpowiedź brzmiała:
"Bo nie ma niczego bardziej zaraźliwego niż śmiech."
Ten tekst, monolog przy rosyjskiej ruletce i śmiech przez cały odcinek coraz bardziej każą nam wierzyć, że widzimy jak powstaje Joker. I jeszcze na dodatek film puszczony w telewizji na końcu, który bardzo, bardzo przypomina film Jokera z Mrocznego Rycerza, nawet do momentu, gdy mówi spokojnie przez cały film, aż w pewnym momencie podnosi głos, aż do horrorowego tonu, w najważniejszym momencie ("Look at me!"/"Wake up!").
To nie jedyne podobieństwo w tym odcinku. Scena po napadzie na posterunek, można prawie rzec, odwzorowuje, klimat pokazany w grach z serii Batman: Arkham. Czyli wnętrza w stylu XIX wieku (nie jestem architektem, więc jeżeli coś pomyliłem - możecie mnie śmiało poprawić), ciemno, wpadające tylko promienie światła przez okna, pełno martwych policjantów, pełno kartek papieru walających się po całej podłodze.
A co tam słychać u Bruce'a Wayne'a? Pokłócił się z Alfredem, ale na szczęście, pogodził się z nim, po tym jak ten mu obiecał, że będzie go trenować. Drugim nowym sojusznikiem Bruce'a jest Lucius Fox (W trylogii Nolana grał go Morgan Freeman).
Rozglądając się jeszcze po jaskini pod rezydencją Wayne'ów, można snuć przypuszczenia, a raczej marzenia, że Batman już w tym uniwersum istniał. Kto widział/czytał Flashpoint Paradox, to zrozumie.
Na koniec dodam, że biorąc pod uwagę wypowiedzianą dwa razy, z kompletnie różnym znaczeniem słowa "It's a new day", na napisach powinna lecieć ta piosenka:
PS.: It's a new day, it's a new DAWN ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz