Ale żarty żartami, pierwszy odcinek tego serialu (już chyba czwartego w uniwersum Arrowa) był jednym z najlepszych pilotów jakie widziałem. Ups, już to raz napisałem... Ale to jest prawda. W te czterdzieści kilka minut, serial zdołał zaliczyć już większość wymaganych wymogów. Było zebranie drużyny przed wyruszeniem, nawiązanie do "serialu matki", było dużo akcji, były "typowo komiksowe" momenty, typu "jesteś moim ojcem", były wybuchy, było nawiązanie do Gwiezdnych Wojen, było "czas nie lubi być zmieniany", było latanie statkiem kosmicznym, było kłamstwo, które wyszło na jaw, drużyna prawie się rozpadła, ale postanowili jednak pozostać drużyną, była bójka w barze, był zły człowiek z głowicą atomową, czego więcej trzeba?
Naprawdę dobrze bawiłem się oglądając ten odcinek, już czekam na kolejny, który zatytułowany będzie "Pilot, part 2", więc tym bardziej czekam. A jeszcze bardziej tym bardziej czekam, bo dowiedziałem się, że w serialu pojawią się m.in. Jonah Hex oraz Barry Allen i Oliver Queen i ich zarówno przyszłościowe, jak i przeszłościowe wersje.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz