sobota, 16 lipca 2016

RECENZJA #5 - Deadpool

Soundtrack do recenzji:
“Deadpool”, podobnie jak “Ant-Man”, miał bardzo dużo przeszkód do pokonania, żeby stać się filmem. “Ant-Man” był w fazie pre-produkcji od 2004 roku, “Deadpool” też czekał 11 lat, żeby powstać. Najpierw pojawił się w “X-Men Origins: Wolverine” jako jedna z największych pokracznych maszkar-porażek w historii kina. Ryan Reynolds nawet się przyznał, że był lekko szantażowany, żeby go wtedy zagrać. “Merc with a mouth” - tak nazywany jest “Deadpool”, a tu nagle zaszyli mu usta. I dodali lasery z oczu. I katany schowane w rękach. Chyba wiadomo, czemu fanom nie spodobała się taka wersja.
Jednak na ratunek przyszedł przeciek! Tak, tak samo jak w przypadku “Ant-Mana”, wyciekła kilkuminutowa scena akcji prezentująca, jak mógłby wyglądać film z tym bohaterem w roli głównej. Wszystkim się spodobało, więc “Deadpool” otrzymał przysłowiowe “zielone światło” i projekt ruszył do przodu. I jak ruszył, to zatrzyma się pewnie dopiero przy niecałym miliardzie dolarów. Chociaż może myślę zbyt optymistycznie, tak jak w przypadku “Gwiezdnych Wojen”…
(Miałem nadzieje, że “Przebudzenie Mocy” zarobi tyle, że pokona “Avatara”).
Ale kontynuując porównywanie, w trakcie pre-produkcji film stracił reżysera, Davida S. Goyera na rzecz Tima Millera, tak samo jak w przypadku “Ant-Mana”, reżysera, który dotychczas nie miał zbyt dużego doświadczenia z filmami akcji. Kolejna wspólna cecha - brak zainteresowania wśród laików.
“Co? Człowiek-mrówka? Haha, nie idę na to do kina” - nieprawdziwy cytat od nieprawdziwej osoby, ale ukazujący myślenie dużej ilości osób.
“No nie wiem, jakoś mam wrażenie, że te efekty w “Deadpoolu” będą kiczowate” - prawdziwy cytat od prawdziwej osoby. A co się okazało? Efekty specjalne w “Deadpoolu” wcale nie odstają od reszty Hollywoodu.
Zbliżamy się już coraz bardziej do premiery, a więc pora na marketing. “Ant-Man” jest malutki, więc zróbmy malutkie billboardy! Świetny pomysł. “Deadpool” będzie w Walentynki, to zróbmy billboardy jak do komedii romantycznej! Jeszcze lepszy pomysł. Do premiery już tylko dwa dni, pojawiają się pierwsze opinie z prapremier dla krytyków i innych osób uprzywilejowanych. “Niespodziewanie dobry!” - tego typu komentarze pojawiały się przy obu filmach. I w końcu pora na premierę. “Deadpool” wskoczył na pierwsze miejsce w 60 z 61 krajów, w których 12 lutego pojawił się na ekranach. I to, co teraz Wam powiem, nie jest żartem. Tym 61. krajem, w którym “Deadpool” zajął tylko drugie miejsce jest nasza kochana ojczyzna.
FLASHBACK!
Zanim film pojawił się w kinach, przeciętny szperacz internetów mógł wiedzieć o prawdziwym Deadpoolu (nie o tej wcześniej wspomnianej maszkarze) z następujących źródeł, wymienionych od najpopularniejszego:
9GAG, na którym często pojawiają się wycinki z komiksów, na których Deadpool albo robi naleśniki albo jest w dziwnej pozycji ze Spider-Manem, ewentualnie przykleja Daredevilowi iPoda na plecy,
gra “Deadpool” z 2013 roku, o której zaraz napiszę,
komiksy.
Tak więc, przeciętny widz spodziewał się kolesia z katanami, tnącego wrogów i rzucającego żartami. Trochę mniej przeciętny widz spodziewał się najemnika z krwi i kości, świadomego, że jest postacią komiksową/z gry/filmową, i, mimo głosów w głowie, wyjątkowo “inteligentnego”. Inteligentny? Nie wiem czy to dobre słowo, ale na pewno abstrakcyjnie myślący na wyrost. Pierwsza misja w grze “Deadpool” z 2013 roku - udaj się do kanałów i rozłóż dmuchany zamek, potem wejdź do wieżowca i wybij setki ochroniarzy, żeby dostać się do swojego celu. Ale jest problem- cel musi być żywy. Więc to uderz go bardzo mocno, krzycząc “shoryuken”, tak głośno, żeby wyleciał przez okno. I jak tak sobie lecisz w dół, siedząc na swoim celu, to co zrobić, żeby upadek go nie zabił? Ty się nie martwisz, bo jesteś nieśmiertelny, ale co z nim? Nie ma problemu, przecież wcześniej rozłożyłeś dmuchany zamek, na który można spaść i przeżyć!
Ktoś, kto czytał komiksy o Deadpoolu, wiedział jeszcze trochę więcej o tej postaci, jednak nawet taka osoba nie była gotowa na to, co zaserwował nam ten film. Gdy sam Rob Liefeld, twórca Deadpoola, który przy okazji pojawia się w filmie, mówi, że to co pokaże film, to najlepsza wersja Deadpoola, jaka kiedykolwiek powstała, to chyba trzeba się przygotować na ostrą jazdę.
Dotarliśmy już do premiery i film został obejrzany, więc trzeba napisać, co w tym filmie było. Akcja, humor, akcja, romans, dramat, humor, akcja, humor, romans, mniej więcej w tej kolejności. Ten film nie jest pierwszym, który jest nieszablonowy, ale jest jednym z niewielu, który łamie szablony, kości i “czwartą ścianę” na każdym kroku, a do tego w świetnym stylu.
W świetny sposób też poradził sobie z niskim budżetem. Co można zrobić, żeby nie wydawać kosmicznych sum na wielkie strzelaniny z gigantyczną ilością broni? Można np. zostawić broń w taksówce.
W tej adaptacji komiksu wszystko wydaje się być idealne. Począwszy od fabuły, poprzez casting aktorów i wszystko inne, nawet łamanie czwartej, a czasami nawet szesnastej ściany, aż do ścieżki dźwiękowej. Wisienką na torcie jest “Deadpool Rap”, który powstał około dwóch lat temu na youtubowym kanale “Teamheadkick”. Pamiętacie jakiś inny przypadek, gdy utwór z internetu trafił do filmu? Ja też nie.
Podczas seansu świetnie się bawiłem, z każdego żartu się śmiałem, ale poczułem też romantyczną i dramatyczną stronę tej produkcji, dlatego zachęcam wszystkich geeków i nie geeków do obejrzenia tego filmu.
W momencie pisania artykułu, “Deadpool” jest uznany za “najlepszy film akcji” i “najlepszy film science-fiction” oraz 56. najlepszy film w ogóle na filmwebie (a teraz spadł już na 164. miejsce), a na imdb - 60. (teraz 203). Film, w który nikt nie wierzył, a który odniósł wielki sukces.
Ta część widowni, która wytrwała do samego końca napisów otrzymała jeszcze jedną rzecz - scenę po napisach, w której Deadpool w szlafroku Ferrisa Buellera (postaci z filmu “Wolny dzień Ferrisa Buellera”, która też łamała czwartą ścianę), zapowiadający sequel filmu. Co więcej, pojawi się Cable - mutant/cyborg, syn Cyclopsa z przyszłości, który cały czas jest podłączony do internetu również z przyszłości. Być może zagra go Keira Knightley.

geekfan.pl

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz