Póki co, Gotham utrzymuje emocje na poziomie "końcówka sezonu", ale pamiętajmy, że to dopiero trzeci odcinek.
Coraz bardziej kreowano Jerome'a na Jokera, nawet w pewnym momencie nosił strój w swoich ikonicznych kolorach - zielonym i fioletowym. Nosił taki strój w scenie, w której spotkał się ze swoim ojcem, który przepowiedział mu, że będzie przekleństwem tego miasta, że jego dziedzictwem będzie strach i szaleństwo. W tej scenie też pokazano humor "Jokera", który przywitał się z ojcem, mówiąc "Dawno się nie widzieliśmy", (a jego ojciec jest ślepy). Cały ten odcinek wydawał się jakby trochę luźniejszy, wszyscy sobie żartowali, aż do momentu występu Rudolfo na scenie. Wtedy wszystko zrobiło się poważne. Theo zabił Jerome'a. A ten (tak samo jak fani), zdziwiony, powiedział (tak samo jak fani), że "powiedziałeś, że będę..." i w tym miejscu fani w myślach dokończyli "... Jokerem". Bo można stwierdzić, że tak nam twórcy próbowali wmówić. I w tej chwili wracamy do punktu wyjścia w kwestii, kto jest Jokerem? Nadal możliwa jest opcja, jak pisałem wcześniej, że wiele osób będzie Jokerem, tak jak Robinem jest grupa ludzi w komiksie "We Are Robin", albo jak Red Hoodem był po kolej każdy członek gangu. Albo nawet całe miasto będzie Jokerem, tak jak to pokazała ostatnia scena odcinka. Wszystkich zaatakuje epidemia śmiechu i będą bezmyślnie mordować wszystkich naokoło. Wrócić można jeszcze do obalonej przed połową pierwszego sezonu teorii, że to Pingwin stanie się Jokerem. Pozostaje jeszcze jedna opcja - Jerome jednak jakoś przeżyje...
A co tam słychać u Bruce'a Wayne'a? Jerome powiedział o nim, że ma "rozdwojoną jaźń", co przez niektórych od dawna jest przypisywane Batmanowi/Bruce'owi Wayne'owi. Bruce pokazał też, że nadal tęskni za Seliną, ale jest też gotowy poświęcić się dla mieszkańców swojego miasta.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz