Nie wiem, czy mam nazwać ten odcinek czwartym, bo został transmitowany jako czwarty w kolejności, czy piątym, bo fabularnie jest piąty w kolejności. Na szczęście w całym odcinku było chyba tylko jedno, małe odniesienie do poprzedniego odcinka.
W tym odcinku, Supergirl musiała, podobnie do pierwszej akcji Supermana w filmie z 1978 roku, uratować młodą dziennikarkę od pewnej śmierci w wypadku helikoptera. Jednak tutaj skończyło się trochę inaczej, Supergirl trafił piorun i przeszedł przez nią na tą właśnie dziennikarkę, i cóż innego mogłoby się stać, zyskała supermoce. Supergirl musiała połączyć siły z Cat Grant by ją powstrzymać, przygotowany został super plan z użyciem pułapki, takiej jak w Ghostbustersach, tylko po to, by ostatecznie Kara pokonała swojego wroga po prostu oblewając ją wodą.
Ciekawsze jednak chyba było to, że (jak zwykle) okazało się, że przybrany ojciec głównej bohaterki tak naprawdę nie zginął w sposób, jaki wcześniej wszyscy myśleli. Okazało się, że pracował dla DEO. Tej samej organizacji, dla której pracuje Alex, córka tego właśnie ojca. Zobaczymy, co z tego wyjdzie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz