Na początku dodam, że zapomniałem poprzednio wspomnieć o Civil War. We wcześniejszym odcinku, Dyrektor Coulson i Rosalind Price mieli się udać na tajną naradę, na której miał być poruszany temat ludzi z mocami. Moim zdaniem jest to już początek odniesień do trzeciej części przygód Kapitana Ameryki i jeżeli mamy wyciągać wnioski z poprzedniego razu, czyli włączenia fabuły Zimowego Żołnierza do serialu, to tym razem na pewno będzie jeszcze lepiej. Mimo obejrzenia Winter Soldiera, mimo świadomości, że Hydra była w środku SHIELD, i tak przeszły mnie ciarki, gdy ekipa Coulsona odszyfrowywała tajny przekaz, żeby w końcu ujrzeć na ekranie "HYDRA". Już nie mogę się doczekać co wymyślą tym razem. Po czyjej stronie stanie Coulson? Po czyjej stronie odpowie się Daisy?
Wracając do głównego tematu, najnowszy odcinek Agentów TARCZY skupiał się mniej więcej na zaufaniu. Coulson starał się sprawić, by Rosalind Price, dyrektorka ATCU zaufała mu, równocześnie on jej nie ufał, przez co ona mu nie zaufała, przez co on musiał jej zaufać, co pewnie sprawi, że ona mu zaufa. W tym samym czasie, Bobbi i Hunter musieli sprawić, że ATCU im zaufa i włamać się do ich bazy, z Hunterem udającym hakera. Ale szybko musieli uciekać, gdy wyszła na jaw prawda o ATCU. I bardzo im pomogło nowe ulepszenie pałek Bobbi, które teraz same do niej wracają. Czyżby pożyczono magnetyczną technologię z tarczy Kapitana Ameryki?
A tą prawdą jest to, że ATCU nie chroni Inhumansów, tylko tworzy nowych i jest pod kontrolą Hydry. A co jest jeszcze lepsze, Marvel właśnie stworzył kompletnie nową historię powstania Hydry. Jak się okazuje, Hydrę założył Inhuman, bardzo, bardzo dawno temu, ale został wysłany przez obelisk na inną planetę. I to prawdopodobnie jego widzieli Simmons i jej chłopak-astronauta. Tajemnicze dziury w obelisku, okazały się być stworzonymi przez człowieka, w miejscach, z których Hydra wycięła jego fragmenty. Na pewno w jakiś sposób Fitz-Simmons wejdą w posiadanie jednego takiego kawałka, żeby uratować Willa.
No i w końcu, po dwóch i prawie pół sezonach, zobaczyliśmy pocałunek Fitza i Simmons. Może nie taki, jak wszyscy oczekiwali, ale zawsze coś.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz