Od razu zaznaczę, że jakimś wielkim fanem anime nie jestem, widziałem kilka seriali, ale raczej mniej niż więcej. Dlatego byłem trochę sceptycznie nastawiony, gdy koledzy zaproponowali mi obejrzenie One Punch Mana. Z tego co mi opowiadali, utworzyłem sobie w głowie obraz takiego anime, w którym jest gościu, co wszystkich rozwala jednym ciosem, ponieważ ćwiczył tak ciężko, że aż wyłysiał. To po prostu wydawało mi się głupie. Ale na szczęście okazało się, że byłem w bardzo dużym błędzie.
Już od pierwszych scen pierwszego odcinka pękałem ze śmiechu. Zobaczcie ten krótki klip, który pokaże wam tylko kawałeczek humoru tego serialu:
To anime jest taką jakby parodią wszystkich filmów i seriali o superbohaterach, bohaterach i tego typu rzeczach. Saitama - tak nazywa się tytułowy One Punch Man - ma dwie opcje wyglądu. Gdy nic się nie dzieje, wygląda jak... jajko. Jednak gdy zaczyna walczyć, zmienia się w łysego kozaka.
Pierwsze pięć odcinków bardzo dobrze ustawiło poziom serialu, kolejne dwa trochę mniej posuwały fabułę do przodu, ale mimo wszystko były ciekawe i śmieszne jak poprzednie. Widać, że ten serial powoli buduje duże uniwersum postaci i historii, więc nie zdziwiłbym się, gdy wytrwa przez co najmniej kilka sezonów.
To jeszcze troszeczkę o fabule:
Saitama jest bohaterem nie dla sławy i tego typu rzeczy, ale dlatego, że mu się to podoba. W każdym odcinku przychodzi mu się zmierzyć z różnymi przeciwnikami, zaczynając od meteorytu, poprzez ninje, komunistów w mechanicznych zbrojach, ziemnych smoków, zwykłych ludzi, cyborgów-goryli, kończąc na gigantycznych ludziach. I wymieniłem chyba tylko połowę wrogów tytułowego One Punch Mana, którzy pojawili się w pierwszych siedmiu odcinkach.
Podsumowując, polecam wszystkim, i tym doświadczonym widzom anime, i doświadczonym widzom filmów/seriali o superbohaterach, i tym niedoświadczonym widzom.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz